„Krowa z parasolem”

Czarna krowa z parasolem
Przyszła do nas tu wieczorem.
W parasolu były dziury,
Bo je zrobił kotek bury.
Może siedem,
Może trzy
Ile było? Powiedz ty.

„Deszczowe podróże”

Wszystkie kalosze,
Te małe i duże,
Wszystkie kalosze
Kochają podróże.
Przechadzki po błocie,
Spacerki, wycieczki
Gdy z nieba spadają,
Deszczowe piłeczki.
Gdy mokre są dachy,
I w rynnie coś dzwoni,
A każda kropelka,
Jak srebrny pomponik
Te wszystkie kalosze,
te małe i duże
ruszają przed siebie
w deszczowe podróże.

„ Kolory”

Wielka chmura, szara ponura
Okryła niebo.
I zaraz zrobiło się szaro i niemiło,
Szary był dom i kwiat szary
I cały świat włożył szare okulary
Jakby był bardzo stary.
I z drzew zwisały nie liście
Lecz szare brody.
I z tych szarych bród
Kapały krople wody.
I zrobiła się taka ulewa
Co w każdej rynnie dudni i śpiewa
I ta ulewa tak świat skąpała,
Że buzia słońca wyjrzała biała.
I nagle błysnęło stu kolorami,
Jakby kto chlusnął z nieba farbami.
Żaba była zielona, niebo było niebieskie
A na żółtym piasku skakał czarny ptaszek
Z czerwonym czubkiem.
Proszę!
Spróbujcie je wymalować!

„Kto ty jesteś?”

— Kto ty jesteś?
— Polak mały.
— Jaki znak twój?
— Orzeł biały.
— Gdzie ty mieszkasz?
— Między swemi.
— W jakim kraju?
— W polskiej ziemi. —
Czem ta ziemia?
— Mą Ojczyzną.
— Czem zdobyta?
— Krwią i blizną.
— Czy ją kochasz?
— Kocham szczerze.
— A w co wierzysz?
— W Polskę wierzę.
— Coś ty dla niej?
— Wdzięczne dziecię.
— Coś jej winien?
— Oddać życie.

Listopad

Nie wiadomo kiedy spadły liście z drzewa.
Słonko rzadko świeci i ptaszek nie śpiewa.
A tuż nad polami mgła się rozpostarła.
Dzień jest coraz krótszy, a noc bardziej czarna.
Zewsząd chłodem wieje.
Szaro, pusto wszędzie
W starej dziupli drzewa schował ktoś żołędzie.
Cały świat niebawem W tej szarości zaśnie.
Lecz mnie to nie dziwi, bo to jesień właśnie.

„Szedł listopad”

Szedł listopad polną drogą
zerwał liście z drzewa.
Pada deszcz, pada deszcz.
A ja sobie śpiewam.
Zimne wiatry wieją polem
idzie deszcz ulewa.
Pada deszcz, pada deszcz.
A ja sobie śpiewam.
Słońce wstaje późnym rankiem,
ziemi nie ogrzewa.
Pada deszcz, pada
A ja sobie śpiewam.

Wiatr psotnik

Wiatr zapukał w okno, do dzieci:
“Halo, hej maluchy, jak leci?
Nie chce mi się biegać po polach,
przyjdę do waszego przedszkola”
Nie! nie! nie! Wietrzyku – Psotniku –
masz chmurki przegonić,
utulić sarenki w lesie, kałuże osuszyć,
i liście posprzątać, bez ciebie cóż zrobi jesień?
“A ja chcę rozkręcić zabawki,
albo rozkołysać huśtawki.
Wolę dmuchać w trąbki,
piszczałki, zbudzić wasze misie i lalki”
Nie! nie! nie!

Kolorowe listki

Kolorowe listki drzewa spać nie chciały,
Kolorowe listki na wietrze szumiały.
Ref. Szu, szu, szu szumiały wesoło,
Szu, szu, szu, wirowały wkoło.

Kolorowe listki bardzo się zmęczyły,
Kolorowe listki z drzewa zeskoczyły.
Ref. Hop, hop, hop, tak sobie skakały,
Hop, hop wkoło wirowały.

Kolorowe listki spadły już na trawę,
Kolorowe listki skończyły zabawę.
Ref. Cicho sza, listki zasypiają,
Cicho sza, oczka zamykają