Piosenki:

Co jesienią w parku gra?

1. Co jesienią w parku gra?
Listek nuci: właśnie ja,
bo szeleszczę szu, szu, szu
i kołyszę park do snu.
Bo szeleszczę szu, szu, szu
i kołyszę park do snu.

2. Kasztan woła: oj, nie, nie,
przecież słychać tylko mnie,
głośno bębnię ram, tam, tam
i z żołędziem w parze gram.
Głośno bębnię ram, tam, tam
i z żołędziem w parze gram.

3. Wtem do parku wpada wiatr,
dmucha, wyje, że aż strach.
Gwiżdże w uszy wiu, wiu, wiu,
aż brakuje wszystkim tchu.
Gwiżdże w uszy wiu, wiu, wiu,
aż brakuje wszystkim tchu.

4. Jesień mówi: szkoda zwad,
można w zgodzie pięknie grać.
Wietrzyk, kasztan, żołądź, liść
wielki koncert dadzą dziś.
Wietrzyk, kasztan, żołądź, liść
wielki koncert dadzą dziś.

„Kasztanki”

1. Wiatr pogłaskał stary kasztan
po złotej czuprynie.
A w ogródku już kasztanki skaczą
po ścieżynie.
Kto się z nami bawić chce
w kasztankową grę?

2. Jeden w prawo, drugi w lewo
trzeci skoczył boczkiem.
Ten malutki, okrąglutki
w trawie błyska oczkiem.
Kto się z nami bawić chce
w kasztankową grę?

3. A ten piąty, a ten szósty
kasztanek łaciaty.
Zamiast dzieciom do kieszonki
skoczył między kwiaty.
Nie chce z nami bawić się
w kasztankową grę?

„Jesienny deszcz”

Dziś chmurkę nad podwórkiem potargał psotny wiatr,
aż deszcz popłynął ciurkiem i na podwórko spadł.
Hej, pada, pada, pada, pada,
pada deszcz jesienny
pada, pada, pada, pada deszcz!
Deszcz płynie po kominie, wesoło bębni w dach,
w blaszanej dzwoni rynnie i wsiąka w mokry piach.
Hej, pada, pada, pada, pada,
pada deszcz jesienny pada,
pada, pada, pada deszcz!
Kalosze wnet nałożę, parasol wezmę też,
bo lubię, gdy na dworze jesienny pada deszcz.
Hej, pada, pada, pada, pada,
pada deszcz jesienny pada,
pada, pada, pada deszcz

Wiersze:

Dary jesieni

Co nam jesień przynosi w prezencie?
Wiemy, wiemy! Kasztany, żołędzie,
a do tego orzechy i liście.
Czy lubimy je? No, oczywiście!
Bo z żołędzi robimy ludziki,
a z kasztanów są dla nich koniki,
złoty liść wkłada się do dzbanuszka,
a orzechy trafiają do brzuszka.
Maciejka Mazan

„Jeż”

Krótkie nóżki, długi ryjek,
ostre kolce ciało kryją.
Ach, cóż to za groźny zwierz?
To jest jeż, malutki jeż.
Węszy noskiem w lewo, w prawo,
to pod listkiem, to pod trawą,
gdzie się kryje dobry łup.
Drepcze mały jeż – tup, tup.
Drepcze poprzez lasu gąszcze,
łapie myszy, węże, chrząszcze…
Gdy zimowe przyjdą dni,
zagrzebany w liściach śpi.

Hanna Zdzitowiecka